• Wpisów:156
  • Średnio co: 11 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 20:44
  • Licznik odwiedzin:9 418 / 1856 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
a w pewnym momencie to wszystko się kończy. znika, po prostu. już nie jest tak jak dawniej. nie jest tak jak sekundę temu. a Ty tkwisz w bezruchu, i nie potrafisz zebrać myśli. nie możesz przyjąć do siebie, że teraz rano będziesz robić tylko jedną herbatę, że nie opowiesz mu swojego całego dnia, że nie zaśpiewasz mu w deszczu już żadnej piosenki. nie jesteś w stanie przetłumaczyć sobie tego, że obraz Jego twarzy zniknął z zasięgu Twojego wzroku - na zawsze.
 

 
Cholera. To nie tak, że Cię nienawidzę. Przecież sam dobrze wiesz o tym jak ważny byłeś i jesteś. Ja po prostu nie potrafię poradzić sobie z uczuciami, które mnie wypełniają i natłokiem myśli, który nie pozwala mi trzeźwo myśleć. Nie potrafię być na Ciebie zła, nie potrafię tak po prostu się uwolnić od tego wszystkiego, nie mogę, nie chcę. Ja jedynie nie chcę, żebyś traktował mnie jak śmiecia i rzucał po kątach jak zużytą zabawką. Wiesz, ja również jestem człowiekiem z krwi i kości. Posiadam uczucia i rozum. Byłabym wdzięczna, gdybyś szanował mnie za każdą moją wadę, bo niczego nie pragnę bardziej niż tolerancji i akceptacji za całokształt, bo skoro ja potrafiłam to Ty również możesz, prawda? Czy duma jednak i honor nie pozwala? A może zwykła obojętność, która się między nami narodziła wraz z odgrywaniem się na siebie i nadużywaniem tego co powinno zostać nietknięte? Może po prostu powinnam była Ci powiedzieć, że to co robiłeś czyniło mnie żywszą osobą? Czy jest za późno?
 

 
Nie, to nie jest ani proste ani łatwe. Nasze relacje są skomplikowane i sami do końca jej nie rozumiemy. Jesteśmy ludźmi, popełniamy błędy, czasami zmieniamy zdania, chociaż zbyt często. Czasami zabija nas to, że nie doceniamy tego co posiadamy póki to zwyczajnie nie wyleci nam z rąk. Zabijają nas stracone szanse i walki które zakończyły się niepowodzeniem. Przecież żadne z nas nie przypuszczało jak to się zakończy. Muzyka szumi w głośnikach. Ciemność ogarnia pustą przestrzeń. Nasza osobista autodestrukcja, przeżywamy swój osobisty koniec przygody. Teraz to moze i tragedia która wprowadza w stan smutku i rozpaczy, jednak z czasem będzie to coś co wywoła ironiczny uśmiech i grymas na twarzy. Może chwilowo i ciężko złapać mi oddech myśląc o tym co się wydarzyło pomiędzy nami, może i byłeś kimś kto był ważny, komu wystawiłam swoją duszę jak na dłoni. `Może` i `Byłeś. Dwa słowa, które potrafią wprowadzić tak wiele zamieszania w emocjach, bardziej pozwalając odczuwać tą pieprzoną niepewność
 

 

Mam nadzieję, że właśnie teraz jesteś sam, że leżysz na łóżku w ciemności i słuchasz tych wszystkich przygnębiających piosenek. Mam nadzieję, że myślisz o mnie i zastanawiasz się co robię, jak jestem ubrana, jaki mam humor i czy się uśmiecham. Mam nadzieję, że nie daje Ci spokoju myśl, że wszystko spierdoliłeś, że mogliśmy właśnie siedzieć tam razem, a tak naprawdę każde z nas tylko udaje jakie jest teraz szczęśliwe
 

 

Do samotności można przyzwyczaić się bardzo szybko. Wystarczy pobyć w domu odrobinę więcej niż zwykle, trochę częściej wybierać się na samotne zakupy czy wracać ze szkoły w samotności trochę dłuższą drogą. I wiesz, wtedy ludzie nagle zaczynają nam przeszkadzać. Czujemy się nieswojo w tłumie, a zawieranie nowych znajomości przychodzi z większą trudnością. Nie potrafimy słuchać ludzi. Sądzimy, że wygadują oni głupoty, wszystko nas denerwuje i czekamy tylko aż zostaniemy sami. Uciekamy w jakiś swój wyimaginowany świat, milczymy, ale pozornie jest nam dobrze. Otaczamy się grubym murem tracąc kolejnych znajomych. Telefon milczy, nikt nie przychodzi. Jesteśmy zupełnie sami. Tracimy pewność siebie, ten błysk w oku, rozumiesz? To wcale nie jest dobre. Jesteśmy zbyt młodzi, aby zamykać się w sobie. Musimy walczyć o siebie, musimy być w centrum. Nie możemy pozostawać w tyle. Chodźmy więc do ludzi, korzystajmy z życia. Przecież jeszcze tak wiele jest przed nami. Nie możemy tego stracić.
 

 
"Nigdy nie zapomnij, że byłaś przy nim szczęśliwa. Niech tych wspomnień nie przyćmi teraz nienawiść, która i tak jest udawana, bo najchętniej w akcie dzikiej desperacji wróciłabyś do niego, dając mu tyle szans ile będzie potrzeba, żeby w końcu było dobrze. Przecież sama dobrze wiesz, że lepiej cierpieć z przyspieszonym biciem serca, niż nie cierpieć i być wypranym z przeszłości."
 

 
Czasami myślę że gdyby nie moje specyficzne poglądy to pewnie byłabym zakonnicą ponieważ zawsze wybaczam a moja wiara w ludzi jest ogromna i sama nie wiem dlaczego... chyba po prostu w każdym widzę coś dobrego.
 

 
Uzależnił mnie od siebie. Od swojego uśmiechu. Dotyku. Wzroku pełnego zrozumienia. Słów nasyconych czułością. Nocnych rozmów. Smsów na początek i koniec dnia. Jego obecność była wszystkim czego potrzebowałam. Do szczęścia. Spokoju. Równowagi. Niczego więcej nie pragnęłam. Tylko tego, żeby był. Po prostu. Sprawił, że moje życie miało sens tylko wtedy, gdy był w nim obecny właśnie On. A teraz? Odszedł. Tak po prostu. Z dnia na dzień. Bez słowa. Bez pożegnania. Zniknął tak szybko i niespodziewanie, jak się pojawił. A ja? Ja nadal stoję na tym rozstaju dróg. W miejscu, w którym Nasze drogi się rozeszły. Na zawsze. A co z moim życiem? Nic. Nic się nie dzieje. Wszystko straciło swój sens. Wszystko przypomina o Nim. To boli. Jakby tysiące igieł wbijanych prosto w serce. Kwas przepływający w żyłach przez cały organizm. Ból, którego nie sposób znieść. Ale żyję. Żyję nadzieja, że kiedyś wszystko będzie jak dawniej. I tylko to sprawia, że każdego dnia wstaje i przeżywam kolejny pusty dzień.
 

 
Czuję się samotna . Czuję się zmęczona życiem , sobą , wszystkim co mnie otacza , rzeczywistością .
 

 
wiesz, cokolwiek się stanie - pieprz to. nie przywiązuj się. po prostu rób tak, żebyś była szczęśliwa, nawet jeśli ktoś odejdzie.
 

 

wstajesz każdego dnia rano. ubierasz sie, malujesz, zabierasz swoje rzeczy i wyruszasz do szkoły uśmiechasz sie. jesteś niesamowitą gadułą. świetnie się bawisz. zgrywasz pozory. Wyjaśnij mi - po co? Przecież każdy widzi Twoje oczy. Wszyscy dostrzegają to jak zmęczona jesteś, jak opadasz z sił, jak katujesz się przeszłością. I nikt nie potrafi do Ciebie dotrzeć.
  • awatar wrednaa17: Nie każdy potrafi to dostrzec. Trzeba dobrze patrzeć..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
niedługo nowy rok ,więc za tym idą nowe postanowienia .pamiętam rok temu w sylwestra obiecałam sobie ,że zapomnę i potem wydarzyło się wiele i już zapomniałam o moim postanowieniu ,brnęłam w to głębiej . .teraz nie będę obiecywać sobie,że zapomnę bo nie miało by to sensu ...nigdy nie zapomnę ,zawsze będzie to częścią mojego życia.teraz tylko mogę sobie postanowić ,że NIE BĘDĘ JUŻ TAK GŁUPIA i NIE POZWOLĘ SIĘ KOMUŚ ZNISZCZYĆ .
 

 
Przez te wszystkie popełnione błędy wiem jak żyć się nie powinno.
 

 
Tak trudno być wesołym, gdy po policzku ciekną łzy
 

 
W ten piątkowy wieczór siedzisz sama, słuchając muzyki, aby zagłuszyć tą ciszę wokół Ciebie. Podczas gdy Twoi znajomi bawią się w najlepsze na kolejnej imprezie. Nie masz już siły udawać przed nimi, że jest dobrze. Nie masz ochoty wychodzić z domu i spotykać się z ludźmi, bo tak po prostu masz ich dość. Jedyne czego potrzebujesz to tej samotności, która niby pogarsza Twój stan psychiczny, ale tak w sumie jest Ci z nią dobrze.. Możesz spokojnie usiąść w kącie w pokoju, ściągnąć udawany uśmiech z twarzy, odpocząć od maski przybieranej od kilku dni, wypalić kilka fajek i otworzyć to wino, które za każdym razem ma pomóc zapomnieć, a wywołuje jeszcze większą burzę emocjonalną, objawiając się w postaci słonych łez. Ten wieczór wolisz samotnie wyć do księżyca, wolisz wyzywać Boga, że już kolejny raz zabrał ci szczęście, wolisz wznieść kieliszek do góry, wznosząc toast za błędy z samotnością niż ze znajomymi.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Ręce zastygają w kieszeni kurtki, jakby przyszyły się do czarnych, równych szwów. Nogi przylepiają się do podłoża, kosmyki włosów wirują na wietrze. Serce staje na moment, jakby ktoś wcisnął przycisk "stop", a cały świat zamarł. Jednak rozglądam się wokół, a ludzie przewijają się jak na taśmie wideo. Złote światełka, ogromna choinka przed galerią. W powietrzu unosi się zapach mięsa z grilla, wełniane sweterki do kupienia - jarmark świąteczny. Lodowisko na środku, kolędy lecące już gdzieś z głośników. Przepychanie się w tłumie, kupowanie prezentów, a w tym wszystkim gdzieś ja. Przemarznięta oddalona od swojego szczęścia ponad 300km. Zaciskam palce i próbuję zrobić krok do przodu, ale nie potrafię. Dopiero kolejna gorąca łza zmusza mnie, do oderwania od szwów prawej dłoni i otarcia nią mokrego policzka. Wprawiam w ruch serce, wypowiadając Jego imię i ruszam zamówić kubek kakao, gdy tak naprawdę pragnę poprosić o Niego.
 

 
wiesz jak to jest uczucie, jak nagle zalewa Cię zimno i gorąco, jak zaczynają lecieć Ci łzy, a w telewizji lecą jak na złość najsmutniejsze piosenki? i wiesz, jak to jest udawać idiotkę i śmiać się do ludzi w takiej chwili?
 

 

tak naprawdę źle jest już tylko wieczorami. to wtedy gdy zapadnie zmrok, a każdy schowa się w swoich czterech ścianach dopada mnie coś na kształt tęsknoty. to w tych chwilach odczuwam tak wielki brak jego osoby w moim życiu. wtedy zauważam, że od dawna już do mnie nie dzwoni, nie pisze, nie opowiada mi o swoim dniu i nie pyta czy ciągle za nim tak bardzo tęsknię. siedzę sama, włączam różne piosenki i czuję jak bardzo brakuje mi jego ciepła. nie wiem jak sobie z tym poradzić. ja potrzebuje przeżyć to wszystko jeszcze raz, od nowa. i nie wiem co dalej, nie wiem jak ściągnąć go do mnie z powrotem. och. dobrze, że później przychodzi noc, a jeszcze później ranek. nadchodzi nowy dzień i na te kilka godzin odrywam się od uporczywego uczucia pustki oraz staram się zapomnieć, że ciągle jeszcze w stu procentach nie mogę poradzić sobie z jego nieobecnością.
 

 
późnym,chłodnym wieczorem opuszczając progi domu podążam szarą,pustą ścieżką. idę,nie widząc rzadnych ludzi. tak bardzo pragnęłam samotności,i tego by nikt nie widział moich płynących łez. z każdym kolejnym stawiającym krokiem uświadamiam sobie jak wiele błędów popełniłam. to boli,dziarając me serce.cierpię,choć tak bardzo się przed tym broniłam.dlaczego,gdy dostaje szanse na szczęście nie potrafię jej wykorzystać? ale.. czy tak naprawdę błąd tkwi tylko we mnie? każdego dnia próbuję odnaleźć siebie,lecz tylko dzięki Twojej obecności mogę to zrobić.niszczy mnie Twoja obojętność i ciche echo. tak bardzo Cię potrzebuję.jesteś setki kilometrów ode mnie ale mimo to wciąż znaczysz dla mnie wiele więcej niż inni. czy byłam dla Ciebie kimś więcej niż tylko zwykłą znajomą? odpowiedz mi,czy jeszcze jestem czegoś warta,czy cokolwiek dla Ciebie znaczę? wiedz,że bez Ciebie tonę w morzu cierpień wypełnionym setkami łez.wróć i daj nam szansę jeszcze raz na miłość.razem damy radę,obiecuję.
 

 
Potargany mam życiorys, Sporo o mnie nie wiesz. Dla wspólnego dobra radzę, O nic mnie nie pytaj.
 

 
Przestał być na pierwszym miejscu. Przestał być najważniejszy. On nawet już nie jest ważny. Ani grama.
 

 
Dziękuję za imprezkę skarby <3 i czekam na powtórkę
 

 
Porzuj swe złamane serce i pozwól temu błędowi odejść, ponieważ miłość, którą utraciłaś, nie była warta swojej ceny. I z czasem będziesz cieszyć się, że odeszła
 

 
Coś we mnie pękło. Serce zakuło nadzwyczajnie mocno a potem poleciały łzy. Będę tkwiła w tej beznadziejności do rana. Rękawem bluzy staranie wycieram wylewające się uczucia pozostawiające czarne smugi na policzkach. Wetknięte w uszy słuchawki i muzyka próbująca zagłuszyć pałętające się myśli. Jest zimno, pusto, ciemno.. Jest mi źle.. I myślę, że nie tylko ja dziś tak mam...